« Powrót do adopcji kleryka

Dlaczego klerycy z Afryki potrzebują adopcji?

[img]
klerycy z Wyższego Seminarium Duchownego w Nairobi podczas wizytacji Ojca Prowincjała w styczniu 2007

Zachód narzeka na dotkliwy brak kapłanów. W Polsce też notuje się poważny spadek powołań kapłańskich. Nie znaczy to, że Pan Bóg przestał powoływać do swej służby! Wciąż powołuje, lecz wezwani często są głusi na Jego wołanie. W afrykańskiej Kenii Bóg też powołuje, a powołani, nie zagłuszeni jeszcze materializmem, pukają do drzwi seminariów duchownych prosząc o przyjęcie. Niestety, wielu wartościowych kandydatów na kapłanów odsyła się z powodu braku środków materialnych, gdyż wolno nam przyjąć do seminarium tylko tylu, dla ilu zagwarantujemy odpowiednie warunki: trzy posiłki dziennie, dach nad głową, studia filozoficzne i teologiczne, które wraz z formacją zakonną trwają 11 lat, godziwe warunki do nauki.

Warto zainwestować w powołanych przez Boga do świętej służby rodzimych Afrykańczyków, bo to oni, zakorzenieni we własnej kulturze, lepiej od nas, białych misjonarzy-przybyszów, rozumieją swoich ludzi, a po święceniach kapłańskich owocniej dla nich pracują głosząc Słowo Boże i troszcząc się o potrzeby materialne ludzi najbardziej pokrzywdzonych.

Niewątpliwie potrzebna jest doraźna pomoc głodnym dzieciom, sierotom, ale nie mniej konieczna jest pomoc w kształceniu miejscowych, afrykańskich powołań do kapłaństwa i zakonu.

Kiedy Maria z Betanii wylała na stopy Jezusa drogocenny olejek, Judasz rzekł, że lepiej by było ten olejek sprzedać, a pieniądze rozdać ubogim. Lecz Jezus był innego zdania: Zostaw ją w spokoju: ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie (por. J 12, 3-8). Pomoc w kształceniu miejscowych powołań do kapłaństwa jest jak namaszczenie stóp Jezusowych drogocennym olejkiem. Będzie ona owocowała tu na ziemi przez długie, długie lata w Kościele afrykańskimi; a dla Adoptującego będzie inwestycją na wieczność!

Obecnie w naszej franciszkańskiej, polskiej misji w Kenii mamy już ośmiu miejscowych kapłanów-franciszkanów i ponad 40 młodych braci i kandydatów na różnych stopniach formacji: postulantów, nowicjuszy, braci kleryków: studentów filozofii i teologii; a całkowity koszt dziennego utrzymania kleryka przekracza 10 USD dziennie.

Proponując adopcję kleryka nie spodziewamy się, że ktoś pokryje całkowity koszt formacji kleryka, ale że weźmie udział w kosztach jego formacji, nawet jeśli to będzie opłacenie wydatków przynajmniej jednego dnia w miesiącu, czyli ok. 30 zł.

Obejmując kleryka adopcją duchową decydujemy się na pomoc zarówno materialną, jak i duchową: regularne wspieranie modlitwą, by wytrwał w powołaniu do końca.

Z zaadoptowanymi klerykami można nawiązywać korespondencję po angielsku, także drogą elektroniczną.

Warto tu wspomnieć, że w seminarium w Nairobi studiują też dwaj nasi klerycy z Polski, którzy planują po ukończeniu seminarium pozostać tam i dołączyć do grona misjonarzy; a w naszym seminarium w Krakowie studiują trzej klerycy z Kenii. Ich też można adoptować.

[img]
O. Wiesław Wróblewski z grupką postulantów w Ruiri

[img]
bracia klerycy w kaplicy seminaryjnej w Nairobi

[img]
bracia klerycy w procesji w czasie ślubów zakonnych jednego z nich