« Powrót do projektów

Rehabilitacyjny dom dziecka w Limuru (Kenia)

[img]

Obecność Franciszkanów w Limuru datuje się od roku 1989. Wraz z rozpoczęciem pracy parafialnej podjęli oni opiekę nad grupą matek wychowujących samotnie swoje dzieci. Aby im pomóc w zdobyciu środków do życia, Ojcowie, z wielką pomocą Caritas Antoniana z Włoch, wybudowali Centrum Samotnej Matki pw. Św. Antoniego z Padwy, w którym to centrum kobiety mogły podjąć naukę szycia na maszynie oraz poznawały różne sposoby uprawiania ziemi. Miało to na celu pomóc im w zdobyciu niezależności i w miarę możliwości również stabilności finansowej. Do prowadzenia tego projektu zostały poproszone siostry Córki Najświętszego Serca (Daughters of the Sacred Heart), które po pewnym czasie zwróciły uwagę na to, że nie tylko matki potrzebują pomocy, ale może jeszcze bardziej ich dzieci, które pochodząc z niepełnych rodzin mają bardzo małe szanse na zmianę sytuacji życiowej. Zauważyły one, że wielka liczba dzieci z tych rodzin praktycznie żyje w slumsach i jest pozbawiona jakiejkolwiek opieki.

O tym, jak bardzo pilna i niezbędna jest jakakolwiek pomoc na ten cel, niech zaświadczą słowa Ojca Kazimierza Szulca - misjonarza, który jest odpowiedzialny za tę misję. Oto urywek jego dramatycznego listu:

Pomagając samotnym matkom odkryliśmy, że w o wiele większym zagrożeniu i cierpieniu są samotne, osierocone dzieci. Nie mają ani rodziców, ani domów, ani jakichkolwiek środków na przeżycie. Kiedy odwiedzaliśmy je w slumsach, zauważyliśmy, że potrzebują natychmiastowej pomocy. Dzieci mieszkają w szałasach zrobionych z patyków i worków foliowych. Śpią na gołej ziemi. Na przykład 12-letnia dziewczynka ma na utrzymaniu siedmioro młodszych braci i sióstr, gdyż ich rodzice nie żyją. Chodzi więc od domu do domu i żebrze o jedzenie, lub ciężko pracuje u sąsiada, który czasem da jej bochenek chleba za cały dzień pracy.

Bezdomne dzieci nie mające żadnej opieki są też molestowane seksualnie, często napadane nocą i gwałcone, nawet w obecności innych dzieci. Niektóre dziewczęta w wieku 8-12 lat stały się już prostytutkami, bo odkryły, że jest to łatwiejszy sposób na utrzymanie siebie i młodszego rodzeństwa. Dzieci te są psychicznie i emocjonalnie poranione i zastraszone; boją się wracać do swoich foliowych domków. Szukają schronienia na ulicach miasta Limuru, w misji i w kościele. Prawie wszystkie dzieci potrzebują opieki medycznej: są chore, niektóre zarażone wenerycznie, a nawet wirusem HIV. Wiele z nich, nie mając najmniejszej opieki lekarskiej, poumierało.

Przez ostatnich kilka lat próbujemy gromadzić je wokół Ośrodka Samotnej Matki, gdzie organizujemy im pomoc rehabilitacyjną, medyczną, edukacyjną i raz dziennie posiłek. Obecnie mamy około 100 dzieci, które szukają schronienia w naszej misji. Niektóre udało nam się już wysłać do szkół z internatem, ale tym, co pozostały, niewiele możemy pomóc, gdyż codziennie wracają w to samo środowisko i do starych problemów. Kiedy rano przychodzą do nas, widzimy, kto na nowo został poraniony. Trudno jest nam nawet słuchać ich opowiadań.

To, co tu opisuję, jest tylko małą cząstką tego, co się tutaj dzieje z dziećmi. Dlatego przez ostatnie trzy lata staraliśmy się jak tylko mogliśmy, by uzyskać fundusze i wybudować im schronienie. Limuru leży w górach na wysokości 2400 m (7800 feet) n.p.m. Jest tu zimno, czasami temperatura spada prawie do zera (w skali Celsjusza). Cieszymy się, że budowa Rehabilitacyjnego Domu Dziecka zbliża się do końca, ale jesteśmy bardzo zadłużeni. Brak nam jakichkolwiek środków na wyposażenie i prowadzenie domu. W tutejszym klimacie nie chcemy położyć sierot na betonowej posadzce, potrzebujemy przynajmniej podstawowego sprzętu...


W październiku 2002, Rehabilitacyjny Dom Dziecka w Limuru został uroczyście poświęcony i otwarty. Już zamieszkało w nim 25 dzieci w wieku od 2,5 do 12 lat. Brakuje nam jednak pieniędzy na utrzymanie tego dzieła i zapewnienie kontynuacji jego działalności. Dlatego zwracamy się o pomoc do wszystkich ludzi dobrego serca.